czwartek, 22 maja 2014

Rozdział 1.

Witam na naszym pierwszym rozdziale.
Zapraszam do czytania i skomentowania.




Jessica


- Kochanie, tak się cieszę, że już jesteś z nami - usłyszałam głos mamy, który dochodził z parteru.

Chwila, do kogo ona to powtarzała? Przecież nie spodziewamy sie gości.

Powoli otworzyłam dębowe drzwi, które lekko zaskrzypiały. Następnie skierowałam się w stronę krętych schodów w kolorze hebanowym.

Dość szybko zbiegłam z nich, przewracając się na ostatnim stopniu.

- Mamo, czy ktoś przesz...- urwałam.- To ty?

-Cześć Jess. - przywitał się.

-Nie nazywaj mnie tak! Straciłeś do tego prawo, gdy o mnie zapomniałeś! Nie chcę cię widzieć! - krzyknęłam mu prosto w oczy.

Chwyciłam za torbę, znajdującą się w kącie przedpokoju i wychodząc, trzasnęłam drzwiami.

Co on tu robi?

Pojawia sie tu po tak długiej nieobecności i uważa, że wszystko będzie w porządku?

Prawie rok.

Przez tak długi czas nie miałam z nim dobrego kontaktu.

Cholernie za nim tęskniłam, a on nawet nie raczył do mnie zadzwonić, zapytać jak sie czuję, co słychać.

Zero odzewu z jego strony.

       Czy wiedział jak wiele przez niego wycierpiałam? Ile łez wylałam? Nie było go, gdy był mi potrzebny. A przecież zawsze obiecywał, że będzie miał dla mnie czas, niezależnie od sytuacji. Kiedyś mogłam na nim polegać w stu procentach, a teraz…
Nie mogłabym mu ponownie zaufać.

Zniknął z mojego życia. Po co wracał? Mógł już tam zostać.
Ale nie, Pan Wielka Gwiazda Popowego Chłamu – Justin Bieber nagle przypomniał sobie o rodzinie. Jako rodzeństwo byliśmy nierozłączni, nie kłociliśmy się zbytnio jak bywa w większości rodzinach, nawet w najgorszych sytuacjach był w stanie mi pomóc. Zawsze nakłaniałam go, aby próbował swoich sił wokalnych, aby dążył do swoich celów. Szkoda, że nie przewidziałam skutków.
Dotarłam do pobliskiego parku, który zawsze odwiedzałam z moją przyjaciółką.
Kaitlyn tak naprawdę zawsze była mi bliska, jednak dopiero po wyjeździe mojego, jakże, kochanego brata zauważyłam, że była z nielicznych osób, które się one mnie nie odwróciły, gdy popadłam w kłopoty. Za to wsparcie, na zawsze będzie dla kimś wyjątkowym.
       Usiadłam na jednej z ławek w kolorze brązowym. Uwielbiałam ten zaułek, gdyż było to jedne z niewielu miejsc, gdzie słychać było ciszę. Idealne miejsce, aby pomyśleć.
Było o czym?
      Sięgnęłam do torby po papierową paczkę. Wyciągnęłam z niej jednego papierosa i włożyłam go do ust, którego następnie odpaliłam. Czułam to, jak dyn powoli roznosi się po wnętrzu. Niektorzy twierdzili, ze jest to ewidentne zatruwania ciała, ale co z tego, skoro przynosiło mi tu ulgę?
Nie była zbyt późna godzina, jednak Słońce już nie górowało . Pozwalało to na stworzenie odpowiedniego nastroju do sytuacji, jaka zawładnęła mną całą.
       Po dostarczeniu odpowiedniej ilości nikotyny, podniosłam się i powróciła pod blok Kaitlyn.
Po drodze jednak uprzedziłam ją o mojej wizycie.
-Cześć- wykrztusiłam z siebie.
-Cześć Jess, jak tam? – Jak zwykle pogodna. Dlaczego ona zawsze jest taka szczęśliwa?
-Szykuj się, idziemy dziś do klubu.
-Co? Nigdzie nie idę.
-No, proszę. Przyjechała Wielka Gwiazda, muszę odreagować.
-Nie ma mowy.
-Zaraz będę – rozłączyłam się.
Musi ze mną pójść, nie ma innego sposobu.
Po 10 minutach wędrówki znalazłam się pod wysokim wieżowcem.
-Gotowa?
-No, ale musimy tam iść? Nie mam ochoty, naprawdę.
-Zrób to dla mnie.
-No dobrze, ale wisisz mi przysługę. – Tak! Kocham tą blondynkę.
       Choćby nie wiem jak była na mnie zła, a może wściekła, to zawsze mi wybacza moje głupoty.
Wiem, że nie miała najmniejszej chęci tam iść, ale moim dzisiejszym planem było, aby porządnie się napić, chciałam zapomnieć o przykrościach. Fakt, że jednak się zgodziła bardo mnie ucieszył.

Kaitlyn
Skoro już się zgodziłam, na tą cholerną imprezę to postanowiłam chociaż jakoś wyglądać.
Przeszukałam moją szafę wypełniną rurkami we wszystkich kolarach tęczy i koszulkami.
Jedyne czego w niej brakuję to kiecki.
Na początku poszukiwań znalazłam galową spódniczkę z czasów podstawówki.
Przekoapałam się przez wszystkie półki i nic.
Wtedy przypomniałam sobie o sukience mojej mamy, która powinna być w jej pokoju.
Od wypadku nie ruszałam nic w tamtym pomieszczeniu, ale czas najwyższy to zmienić.
Odkluczyłam drzwi, weszłam i prawie się rozpłakałam. Wszystkie rzeczy przypominały mi rodziców.
Wyciągnęła z małej garderoby chabrową, dopasowaną sukienkę.
Założyłam koczyki w kształcie serduszek, wytuszowałam rzęsy i założyłam czrne barelinki
-I jak ?-zapytałam wchodząc do mojego pokoju w którym czekała Jessie
-Wow. Tak wystrojonej to ja ciebie dawono nie widziałam. Ale w czym ja mam iść ? Nie mam zamiaru wracać do domu, nie chcę go widzieć-westchnęłam
-Weś coś z szafy, ale cudów się nie spodziewaj. MOże trochę mocniejszy makijaż i fajnie uczasane włosy chociaż ci to wynagrodzą ?
-Spokojnie, ja sobie poradzę-po pau minutach dziewczyna wraz z górą ubrań poszła do toalety się przebrać. Zaczęłam się kęcić  na krześle, co ona tak długo tam robi ?
-Zyjesz jeszcze ?-krzyuknęłam w stronę białych dzrwi
-Tak, zaraz będę gotowa
-Ty to umiesz zrobić coś z niczego-powiedział wpatrując się w przyjaciółkę. Choć założyła zwykłe, czarne dżinsy, białą koszulkę z dużym napisem 'Stay' i granatowy sweterek wyglądała jakby założyła projekty znanych projektantów. A oczy pomalowane w stylu smooky eye i krwisto czerwone usta świetnie komponowały się z jej blond włosami luźno opadającymi na plecy
-To idziemy, czy będziesz tak mnie podizwiać do końca wieczoru ?-zaczęłyśmy się śmiać, zakluczyłam mieszkanie i ruszyłyśmy w stronę pobliskiego pabu. Kiedy przechodziłyśmy skrótem prowadzącym przez boczne ścieszki usłysząłam płacz. Obróciłam się w prawo i zauważyłam dziewczynę siedzącą, a właściwie kulącą się pod blokiem
-Chodźmy jej się sapytać co się stało-powedziałam dyskretnie pokazując w stronę płaczącej kobiety
-Idziemy na imprezę, nie będziemy się jescze jej problemami przejmować
-Ty możesz sobie iść, ja pójdę się zapytać-nie bacząc na reakcje Jessici podbiegłam do kobiety
-Co się stało ?-jej zapłakane, brązowe oczy spojrzały na mnie z nutą strachu i zdezorientowania-Nie bój się, jestem Kaitlyn-powiedizałam po dłuższym braku jakiejkolwiek odpowiedzi
-A ja Emily
-Chodź z nami, co będizesz tak sama pod blokiem siedziała
-Ale wy chyba na imprezę szłyście-otarła łzy
-Jessica mi kazała. A właśnie to jest Jessica. Jessie, chodź tu !-zawołałam ją, przerywając jej gre na komórcę
-Co się stało. Cześć, jestem Jessica
-Mała zmiana planów. Nie idziemy na imprezę tylko we trzy do mnie
-Co ?-zapytały jednocześnie
-Idziemy do mnie. Nathana nie ma więc będzie spokój-pomogłam wstać nowo poznaniej koleżance. Doszłyśmy do mojego domu.
-Oto moja chacjenta-powiedziałam otwierając dzrwi na czwartym piętrze 

   

3 komentarze:

  1. Najbardziej podobają mi się przemyślenia Jess, jest ich mnóstwo co pozwala wyobrazić i zapoznać się z sposobem myślenia bohaterki, duży plus!
    Nie rozumiem dlaczego jedna połowa jest większa od drugiej jednak to szczegół. Świetnie poradziłaś sobie z akcją, ale nie potrzebne były słowa po poznaniu Emily.
    Zapowiada się bardzo fajnie, a fabuła nie rozkręca się ani szybko ani wolno, to pozytyw.
    Poza tym szablon wygląda estetycznie i nie odrzuca czytelników, a błędów nie ma tyle, ile można by się spodziewać.
    Liczę na kolejny rozdział, mimo, że póki co żaden od trzech tygodni się nie pojawił.
    Sukcesów,
    Apalogie, xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, kochana :*
    Rozdział cudowny =)
    Posiadasz wielki talent, teraz pozostaje tylko dalej go rozwijać ♥
    Bardzo się ciesze, że znalazłam Twojego bloga i mam okazje czytać Twoje genialne rozdziały ;* Opowiadanie czyta się z taką lekkością oraz przyjemnością, że nie da się w nim nie zakochać ♥
    Nie pozostaje mi teraz nic innego, jak uzbroić się w cierpliwość na next :)
    Do zobaczenia, moja droga :*
    Buziaki ♥

    Przy okazji wpadnij też do mnie dodałam nowy rozdział :*(Nie wiem czy to się zainteresuję, ale pomimo tego serdecznie zapraszam) Mam nadzieję, że go przeczytasz i wyrazisz swoją opinię, pozdrawiam =)
    http://violetta-amor-musica.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć Ewcialin, bardzo fajne opowiadanie. Chcę ci powiedzieć, że czytałam twojego drugiego bloga o Pablettcie i bardzo mi się spodobał. Chciałabym go jeszcze raz przeczytać, ale nie jestem zaproszona do czytelników. Jeśli się nie zgodzisz to zrozumiem. Też zapraszam do mnie www.blog13londie.blogspot.com
    Cudownej weny ci życzę <3
    Jula

    OdpowiedzUsuń